Co dziś w Twoim mieście?

To wydarzenie zakończyło się dnia 02/10/2026 Strona jest dostępna w celach archiwalnych.

Andrzej Biernacki – REMEDIUM

Informacje o wydarzeniu

Dodaj do kalendarza

Andrzej Biernacki (ur. w 1958) malarz, krytyk sztuki, pedagog, publicysta, wydawca, kolekcjoner sztuki i społecznik.
Od 35 lat właściciel Galerii Browarna w Łowiczu oraz mieszczącej ją zabytkowej, własnym sumptem wyremontowanej późnoklasycystycznej budowli, zaprojektowanej przez H. Marconiego w 1838 roku.
Studiował na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie w latach 1980 do 1985. Asystent, a następnie wykładowca w macierzystej uczelni.
Jako malarz prezentował swoje prace na wystawach indywidualnych m.in. w Warszawie, Berlinie, Paryżu, Essen, szwajcarskim Thun, Frankfurcie nad Menem, w Filharmonii Szczecińskiej w 2017 roku (Full Harmonia), Muzeum Górnośląskim w Bytomiu w 2020 roku (Przewrót do Źródeł), BWA Sokół w Nowym Sączu w 2021 roku (O obrotach Ciał), a także w Baia Mare w Rumunii w 2022 roku, Nakanojo w Japonii w 2023 roku oraz w Kairze w 2023 roku.
Brał udział w wystawach zbiorowych m.in. w Poznaniu, Wrocławiu, Grenoble, Essen, Ostendzie i Berlinie, a także w targach sztuki w Bazylei, Frankfurcie nad Menem i Strasburgu.
Jest autorem kilkuset artykułów o charakterze społecznym i kulturalnym. Najwięcej z nich ukazało się w miesięczniku Arteon w latach 2012 do 2018. Publikował także w Rzeczpospolitej Plus Minus, Arttaku, Gazecie Finansowej, Wiadomościach ASP w Krakowie i Arterii. Był stałym autorem nowego Obiegu.
W swoich tekstach sprzeciwia się deformowaniu działalności artystycznej poprzez manipulacje związane z instytucjonalizacją sztuki.
W 2017 roku, za działalność publicystyczną w Arteonie, otrzymał Nagrodę Virtuti Civili poznańskiego Oddziału SDP.
W latach 2022 do 2025 był dyrektorem Muzeum Sztuki w Łodzi.
Jest członkiem Rad Programowych BWA w Nowym Sączu oraz Zachęty Narodowej Galerii Sztuki.


WŁĄCZANIE SIĘ W NURT TERAŹNIEJSZOŚCI SZTUKI, przy jednoczesnym zachowaniu własnej odrębności postawy i wizji, niewątpliwie stwarzało kłopot każdemu i w każdej epoce. Ale dzisiaj ten dylemat jest prawdziwym wyzwaniem.
Przyspieszone tętno codzienności, wsparte erupcją wszelkich technik powielania jej obrazów i, wraz z internetem, błyskawicznego rozpowszechniania, powoduje, że stale jesteśmy pod presją trudnej do zdefiniowania aktualności. Z jednej strony wynika z niej sugestia, a czasem wręcz dyktat wyparcia ze świadomości ducha bliższej lub dalszej tradycji, z drugiej zaś pewien gatunek „obowiązującej” nowoczesności narzuca się mimochodem.
Obowiązującej, bo przecież przy całej swej deklaratywnej otwartości na różnorodność nowoczesność ta okazuje się być wpisana w dość ograniczone spektrum, poza które nie można wykraczać bez ryzyka narażenia się na opinię nienowoczesnego. I… na groźbę wykluczenia z horyzontu istotnej obecności.
Dotyczy to także, a może przede wszystkim, sztuk wizualnych, w których kryterium nowości zdominowało wszystkie inne kryteria charakterystyki i klasyfikacji dzieła.
Tendencja narasta w tym kierunku, że dzisiaj mało kto zastanawia się, czy coś jest dobre czy nie, czy ma sens czy nie ma sensu, tylko czy jest nowe. A jeszcze trafniej: czy pasuje do obiegowych kategorii nowości i nowoczesności, nawet jeśli ta nowoczesność niewiele ma wspólnego ze sztuką.
Szczególnie mocno obstają przy tym tendencje konceptualne, to znaczy bardziej teatr i literatura albo polityka i socjologia niż plastyka. Różne ich warianty, z oczywistym OMIJANIEM PLASTYCZNEJ SKŁADNI.
Mimo to od czasu do czasu pojawiają się zjawiska osobne, które, choć nowe, nijak nie przylegają do wszechobecnych dzisiaj klisz nowoczesności. Liczące się z ciągłością języka sztuki, anektujące doświadczenie współczesności, ale i respektujące pierwotność natury, a w niej niezmienność ludzkiego odczuwania.
Mocne w wyrazie malarstwo Andrzeja Biernackiego jest dowodem takiego właśnie podejścia. Odruchowym wyborem zanurzenia się w problematykę mało popularną dziś, choć aktualną zawsze. Zanurzeniem w farbę i tylko jej przypisane właściwości. W samo malarstwo, czyli wszystko to, czego w inny sposób zrobić nie można.
W tym zawiera się właśnie rezerwa możliwości malarstwa, na którą ślepi są mniej zdolni, ultranowocześni heroldzi rychłej jego śmierci. Prawdziwym bowiem wyzwaniem, zawsze podejmowanym, choć nigdy dostatecznie nierozwiązanym, wydaje się być połączenie dwóch znanych twórcom sprawności.
Wiadomo, łatwo jest chlapać, jak się nie opisuje, oraz łatwo jest opisywać, jak się nie chlapie. Malarski mariaż utalentowanej brawury z precyzyjnym odczytem nadal pozostaje towarem deficytowym.
Te kwestie stanowią klucz „wyższej szkoły jazdy” plastyki malarstwa, której jak ognia unikają miłośnicy programowego prymatu gołego konceptu lub spekulatywnych teorii nad mięsem procesu tworzenia. Ale bez tej szkoły wszystkie tzw. TREŚCI sztuki do końca pozostaną zaledwie TEMATEM.
Wystawa pn. Remedium w szczecińskiej Starej Rzeźni jest drugą odsłoną malarstwa Andrzeja Biernackiego w tym mieście. Pierwsza, pn. Full Harmonia, miała miejsce w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w 2017 r.
W obu przypadkach malarz gra z tożsamością miejsc ekspozycji tytułami i zawartością wystaw, wskazując wspólny dla obu stron dialogu obszar jego własnych priorytetów malarskich.
Predylekcja do harmonii wyrażonej dominantą kontrastu kolorystycznego, słynna już biel filharmonii, w Starej Rzeźni spotka się teraz ze skłonnością artysty do krwistych czerwieni i różowości, śladów walki o nasycony maksymalną emocją plastyczny wyraz.
/Andrzej Biernacki/

/Materiał prasowy ogranizatora./

Lokalizacja