Wystawa organizowana w ramach Cracow Art Week KRAKERS 2026.
Otwarte: niedziela, poniedziałek, środa, czwartek w godzinach 16:00 – 20:00
My, Polki i Polacy, uwielbiamy aspirować do bycia drugimi.
Już Lech Wałęsa mówił, że Polska będzie drugą Japonią, a Donald Tusk zapowiadał w Polsce drugą Irlandię. Pojawiały się też Finlandia, Singapur a nawet Korea Południowa. Przestrzegano przed Grecją, Hiszpanią i Argentyną.
Na początku XX wieku gorączka bycia drugim dotarła też do Krakowa. Rozwój outsourcingu w branży IT i centrów usług dla dużych korporacji sprawił, że o Krakowie pisano, że ma szansę stać się polską Doliną Krzemową.
Silicon Valley brzmi dumnie. A człowiek, który ma garaż w Sillicon Valley musi być skazany na sukces. W końcu w garażach powstawały Apple, HP, Google czy Amazon. Garaż w Krakowie to luksus, wręcz zbytek. Murowany garaż kosztuje dzisiaj ok. 150 tysięcy złotych.
Krakowska Sillicon Valley nie istnieje. Nigdy nie istniała. Raczej nie będzie istnieć. Garaż z potencjalnego miejsca innowacji stał się magazynem rzeczy, głównie samochodów, pudeł po telewizorach, opon zimowych lub letnich, nart, kasków narciarskich, rowerów, skuterów i wszelkich pierdół.
Narracja o Polsce jako drugiej albo o Krakowie jako drugim pokazuje specyficzny model myślenia o przyszłości. To nie jest wizja, to zarządzanie aspiracjami przez kopiowanie, adaptowanie cudzych modeli, budowanie z tego, co jest. To taktyka łowcy-zbieracza, który korzysta z istniejących zasobów i improwizuje, żeby przetrwać od pierwszego do pierwszego.
Mam garaż w Dolinie Krzemowej, nie jestem jedyny. Jak większość, nie jestem wizjonerem, nie otwieram startupu.
Praktykuję przyszłość, przechowując rzeczy, adaptując przestrzeń i improwizując rozwiązania.
/Materiał prasowy ogranizatora./
