Serdecznie zapraszamy na wernisaż wystawy „szary przedmiot” w kultowym miejscu dla świata sztuki – pracowni artystycznej na ul. Inżynierskiej 3.
Wystawa malarstwa opisuje doświadczenia derealizacji i depersonalizacji, któremu towarzyszy napięcie pomiędzy nadmierną wyrazistością a radykalnym oddaleniem od świata. Punktem wyjścia są osobiste epizody, w których świat wydaje się jednocześnie nadmiernie wyraźny i radykalnie obcy. Rzeczywistość jawi się jako nachalna w swojej obecności, a jednocześnie pozbawiona znaczeń, które zwykle organizują poruszanie się po codzienności. W konfrontacji z dosłownością rzeczy i ich obcością, otoczenie zaczyna ciążyć samym faktem, że jest.
W pokazywanych pracach badam relacje człowieka z przedmiotami i absurdem otoczenia: czarne ekrany, szare płótno, człowiek w lustrze stanowią symbole uczucia odrealnienia, dysonansu między rzeczywistością a umysłem, który wmawia ci, że świat przed twoimi oczami nie istnieje.
“ W lustrze ukazał się szary przedmiot. Zbliżam się i spoglądam, nie mogę już odejść. To odbicie mojej twarzy. Często stoję i przyglądam się mu w taki przegrany dzień. Nic nie rozumiem z tej twarzy. Twarze innych mają sens. Ale nie moja. (…) Moje spojrzenie zniża się powoli, znudzone, na czoło, na policzki: nie napotyka nic pewnego, grzęźnie. Oczywiście, jest nos, oczy, usta, ale wszystkiemu brak znaczenia, a nawet ludzkiego wyrazu (…) Kiedy byłem mały, ciotka Bigels mówiła: „Jak będziesz za długo patrzył w lustro, zobaczysz małpę”. Widocznie patrzyłem jeszcze dłużej: to, co widzę, jest poniżej małpy, na pograniczu świata roślinnego, na poziomie polipów.
(…) Opieram się o fajansowy gzyms, przybliżam twarz do lustra, tak że go dotykam. Oczy, nos i usta znikają: nie ma już nic ludzkiego. Brązowe rowki z każdej strony nabrzmiałych gorączką warg, zapadliny, kretowiska. Jedwabisty biały puch pokrywa wielkie zbocza policzków, dwa włosy wychodzą z nozdrzy, to plastyczna mapa geologiczna. Ale mimo wszystko ten księżycowy krajobraz jest mi bliski. Nie mogę powiedzieć, że rozpoznaję jego szczegóły. Ale całość robi na mnie wrażenie czegoś już widzianego, co wprawia mnie w odrętwienie: powoli zaczynam zasypiać.
(…) I nagle budzę się gwałtownie, straciłem równowagę.
Widzę, że siedzę okrakiem na krześle, w całkiem jeszcze oszołomiony. Czy innym ludziom też tak trudno przychodzi ocena własnej twarzy? Zdaje mi się, że widzę ją tak, jak czuję swoje ciało, poprzez głuche i cielesne wrażenie.”
/Jean-Paul Sartre, Mdłości/
organizacja wystawy: Jana Górska
/Materiał prasowy ogranizatora./
